Akolici rządów Platformy w Zielonej Górze nie chcą dostrzec, że problem nie polega na tym, że pamięć o Żydówkach jest „niewłaściwa”. Jest konieczna
Problem polega na podmianie, a nie uzupełnieniu pamięci. I na tym, że władze miasta nie potrafią – lub nie chcą – tego faktu uczciwie wyjaśnić.
Prezydent Zielonej Góry nie widzi problemu. Przyzwyczaił już zreszta mieszkańców, że w ogóle niewiele dostrzega – ważne wszak, aby to on sam był przecież dostrzegany.
Władze miasta nie informują też, kto podjął decyzję, na jakiej podstawie źródłowej, kto opiniował treść nowej tablicy i co stało się z tą z 1979 roku. W przestrzeni publicznej zostaje więc pustka informacyjna. A tam, gdzie jest pustka, natychmiast pojawia się polityka
Historia nie znosi uproszczeń
Fakty dotyczące marszów śmierci są znane historykom i regionalistom. Najtragiczniejsze marsze śmierci z filii Gross-Rosen – Grünberg, Neusalz, Schlesiersee – dotyczyły głównie <strong”>żydowskich kobiet, w ogromnej większości obywatelek II RP, Polek pochodzenia żydowskiego! Polek wyznania mojżeszowego! Tysiące z nich zginęły w marszach ewakuacyjnych, w męczarni, głodzie i zimnie.
Jednocześnie w systemie Gross-Rosen były także nie-żydowskie Polki – więźniarki polityczne, uczestniczki konspiracji, Powstania Warszawskiego. Ich liczba była mniejsza, ich losy często inne, ale one również były ofiarami niemieckiego terroru.
To nie są sprzeczne narracje. To są różne warstwy tej samej historii. Próba zastąpienia jednej drugą tworzy fałszywe „albo-albo”: Polki albo Żydówki. A to historyczna nieuczciwość.
Trafnie ujął to w połowie stycznia Krzysztof Olszak, historyk, wiceprezes Stowarzyszenia „MY Zielonogórzanie” pisząc o „palimpseście pamięci”. „Miejsca pamięci mają swoją historię wydarzeń i historię upamiętnień. Kasowanie jednej warstwy nie wzbogaca prawdy – <strong”>niszczy zaufanie.
W teorii pamięci zbiorowej to jest proste: miejsce jest palimpsestem. Ma historię wydarzeń i historię upamiętniania. Zastępowanie jednej tablicy drugą kasuje tę drugą warstwę i dokłada ludziom nieufność do „polityki pamięci”.
– napisał Olszak.
Marsze śmierci
Marsze śmierci z niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen (styczeń–maj 1945) były przymusową ewakuacją więźniów na zachód przed ofensywą radziecką. Instytut Pamięci Narodowej – Poznań szacuje, że w nieludzkich warunkach, na mrozie, zginęło wiele tysięcy osób, a ofiary (m.in. ze Sławy, Zielonej Góry) rozstrzeliwano lub umierały z wycieńczenia.
Media w likwidacji, czyli eskalacja zamiast rzetelności
Zamiast uspokajać emocje i tłumaczyć złożoność sprawy, Radio Zachód – formalnie „w likwidacji”, ale mentalnie wciąż w trybie partyjnego biuletynu – postanowiło dolać oliwy do ognia. Do krytyki zmiany tablicy odniósł się jeden ekspert, a dziennikarka dołożyła do tego swoją pałkę. Nie ma analizy źródeł. Nie ma próby zrozumienia lokalnego kontekstu. Jest jeden ekspert, do którego stwierdzeń dobudowuje się całą warstwę emocjonalną i polityczną. Jest narracja o „linczu na prezydencie” i personalne etykietowanie krytyków, którym przypisuje się wręcz zbrodnicze wręcz intencje.
W materiałach stacji nazwisko Konrada Berkowicza znika z ilustracji, zostaje bezosobowy „Konrad”, jakby chodziło o internetowego trolla, a nie parlamentarzystę komentującego realny problem pamięci historycznej.
To nie jest dziennikarstwo. To jest zwyczajne podbijanie emocji przez walenie prętem w przysłowiową klatkę i sprowadzanie poważnej sprawy do internetowej pyskówki. Dokładnie ten sam schemat Radio Zachód zastosowało wcześniej w innych kontrowersjach, redukując je do rzekomych „ataków na Pabierowskiego”. Zawsze personalizacja, nigdy meritum.
Radio Zachód liderem roku 2025! Pluralizm w likwidacji mimo butnych zapowiedzi
Radio Zachód w likwidacji jest dziś najbardziej przechylonym politycznie radiem publicznym w Polsce! Dane Departamentu Mediów Publicznych Krajowej Rady Radiofonii...
Czytaj dalejDetailsWładza, która ucieka od odpowiedzialności
Władze miasta zamiast transparentności wybrały milczenie. Media publiczne zamiast rzetelności – polityczną obronę. Efekt? Sprawa pamięci o bestialsko zamęczonych kobietach została wciągnięta w bieżący spór ideologiczny. Idziemy o zakład, że taki był od początku plan osób, które zdecydowały o zmianie tablic.
A przecież wystarczyło zachowanie minimum przyzwoitości. Zachować starą tablicę, dodać nową, jasno wyjaśnić decyzję i zaprosić do DIALOGU historyków i regionalistów. Zamiast tego mamy chaos, emocje i kolejną odsłonę walki o narrację.
W tej walce ginie jednak to, co najważniejsze: prawda historyczna i szacunek dla ofiar – Polek i Żydówek, kobiet, które przeszły przez niemiecką gehennę.
Jeśli tak ma wyglądać polityka pamięci w wykonaniu platformerskich władz miasta i mediów w likwidacji, to nie dziwmy się, że coraz więcej ludzi mówi wprost: To nie troska o historię. To jest jej instrumentalizacja.
I to naprawdę jest wstyd.



![Czyj jest Krym? [FELIETON] 9 Czyj jest Krym? [FELIETON]](https://www.prawyprosty.eu/wp-content/uploads/2025/05/38-ZAKAZ-HD-Czyj-jest-Krym-120x86.jpg)












![Szczerze zazdroszczę USA [OPINIA] 17 Szczerze zazdroszczę USA [OPINIA] - img 8338 1](https://www.prawyprosty.eu/wp-content/uploads/2025/01/img_8338-1-120x86.jpg)


![Pożegnanie z Unia Demokratyczną [FELIETON] 20 Pożegnanie z Unia Demokratyczną [FELIETON]](https://www.prawyprosty.eu/wp-content/uploads/2025/06/ZAKAZ-HD-Pozegnanie-z-UD-120x86.jpg)

